Prelekcja Michała ‘Morela’ Azarewicza poświęcona settingowi.
Prelekcja Michała ‘Morela’ Azarewicza poświęcona settingowi.
Interface Zero – niedaleka przyszłość, wielkie, przeludnione miejskie aglomeracje, megakorporacje, wszechobecna technologia i rozsypujące się społeczeństwo. Kolejny cyberpunkowy produkt. Wydawać by się mogło, że nic nowego raczej już wymyślić nie można. Sięgając po różne gry fabularne z gatunku miałem wrażenie, że to nic innego jak powielany Cyberpunk 2020. Różnice nieznaczne – więcej lub mniej cybernetyki, inna nazwa tej samej idei globalnej sieci (oparta na rzeczywistości wirtualnej dostępnej dla „wybranych” ról), czasem trochę inne realia, mniej lub bardziej dziwaczne. Pomijam oczywiste różnice w mechanice. Czytając Interface Zero nareszcie nabrałem przekonania, że z czystym sumieniem mogę odłożyć podręcznik do CP2020 na zasłużoną emeryturę. Pewnie wielu zgodzi się ze mną, że jego czas już nadszedł dawno temu, problem polegał na tym iż nie było godnego następcy. Postaram się w kilku akapitach z grubsza przedstawić świat Interface Zero, czyli to co możecie znaleźć w darmowej wersji beta.
Ostatnio na kanapie u Wujka Proxy siedział i odpowiadał na pytania Ramel, a dzisiaj: uwaga, uwaga! TADAAAM!!!! Z największą przyjemnością przedstawiam Wam, szefa Gun Metal Games, współautora i wydawcę Interface Zero, one and only, Davida Jarvisa! Oklaski!
———–
Jest mi niezmiernie miło, że mnie przypadła rola napisania tego postu, a to dlatego że wielkimi krokami zbliża się Interface Zero, następca Cyberpunka 2020.
Cyberpunk 2020 był grą, która dla wielu z nas była wyjątkowa. Pewnie są wśród Was tacy, którzy podobnie jak ja ciułali kasę tygodniami, na jeden wypad do miasta, do sklepu z role-playkami. Ja pamiętam jak dziś dzień w którym nabyłem CP2020. Czarną okładkę, z dzikim tytułem i grafiką. Pierwsze cyberpunkowe sesje, gdzie moi gracze raz pracowali dla korporacji, a raz z nimi walczyli, potem uciekali, przechodzili zabiegi nanochirurgiczne, zmieniali tożsamości, znów dawali się zatrudnić korporacjom, i tak w kółko. Ktoś kogoś przekupywał, zdradzał, sprzedawał, wykorzystywał i oszukiwał, a to wszystko w sosie z mrocznego miasta jakim było Night City. Na deser wszczepy, bioware i rock’n'roll. Dzięki niemu miłość do cyberpunku trwa do dziś.